RDK DESZCZ

<p style=”text-align: justify;”>Minęła już północ. Wokół panuje cisza, bo wszyscy dawno śpią. Siedzę w ciepłym pomieszczeniu, najedzona, wykąpana. Z tej perspektywy pełnego komfortu to, o czym chcę dzisiaj napisać wydaje się dużo trudniejsze niż myślałam. Mimo że to moje własne doświadczenia sprzed zaledwie kilku dni, mam wrażenie jakbym opowiadała o czymś bardzo odległym.</p>
Dzisiaj opowiem Wam o deszczu.</p>
<p style=”text-align: justify;”>Czasami ludzie pytają nas, co robimy kiedy pada deszcz. No cóż, robimy dokładnie to samo, co wtedy, gdy świeci słońce – jedziemy. Nasza podróż obarczona jest terminami spotkań i warsztatów, więc nie możemy sobie pozwolić na niezaplanowane przerwy spowodowane złą pogodą. Jeśli chcemy zrealizować nasz projekt w całości i nikogo nie zawieść, musimy jechać bez względu na okoliczności.</p>
<p style=”text-align: justify;”>A pogoda nas nie rozpieszcza właściwie od samego początku. Już kilkukrotnie zdarzyło się, że deszcz padał właściwie nieprzerwanie przez cały dzień.
I to są z pewnością najgorsze dni jakie nam się do tej pory przytrafiły.</p>
<p style=”text-align: justify;”>Po mniej więcej godzinie jazdy jestem całkowicie przemoczona i przemarznięta. Deszcz zalewa mi twarz, więc muszę cały czas mrużyć oczy, żeby widzieć choć fragment drogi przed sobą. Najpierw czuję jak zimne strugi wody, które zebrały się w fałdach peleryny, spływają mi wprost do butów. Później zaczynają nasiąkać rękawy bluzy i nogawki spodni, które robią się coraz cięższe i przyklejają się do nóg powodując narastającą falę chłodu przy każdym ruchu. Dłonie w przemoczonych rękawiczkach robią się sine i grabieją tak, że po jakimś czasie trudno jest nawet zmieniać przerzutki i utrzymać kierownicę. Jeszcze przez jakiś czas czuję wodę chlupiącą w butach, gdy naciskam stopami na pedały. Później po prostu przestaję czuć stopy. Jakby ktoś nałożył mi na nie betonowe papcie. Nadal jadę, pracują mięśnie ud i łydek, ale nie jestem w stanie poruszyć żadnym palcem u nogi. Zaczynam szczękać zębami albo zaciskam je tak mocno, że aż boli mnie cała szczęka. I wtedy przejeżdżą obok samochód, wzniecając dodatkową fontannę wody, która oblewa mnie od stóp do głów.</p>
<p style=”text-align: justify;”>Mam ochotę się popłakać, ale przecież i tak mam już pełno wody w oczach, która utrudnia widoczność, więc rezygnuję i po prostu pedałuję przed siebie.</p>
<p style=”text-align: justify;”>Mniej więcej w połowie dnia zatrzymujemy się na jakimś przystanku autobusowym, żeby zjeść zimną kaszkę mannę z owocami i zapić łykiem równie zimnej herbaty. Praktycznie nie rozmawiamy ze sobą. Nie ma o czym. Żeby coś zjeść muszę ściągnąć rękawiczki, które krępują ruchy. Drugi raz nie jestem w stanie ich już założyć, więc muszę zmienić je na drugą parę. Te wyciągnięte z sakwy są jeszcze suche, więc przez chwilę będą ogrzewały nieco dłonie. Zakładanie, nawet suchych rękawiczek trwa około pięciu minut. Muszę sobie pomagać zębami, bo palce tak mi skostniały, że nie mam w nich częściowo czucia. W połowie mam ochotę się poddać, ale wiem, że bez rękawiczek nie będę w stanie w ogóle jechać dalej. Ta prosta czynność powoduje taką frustrację, że znowu chce mi się ryczeć. Mam ochotę zostać na tym przystanku i nie jechać nigdzie dalej. Ale im dłużej stoję w jednym miejscu, tym zimniej się robi, więc muszę się ruszać. Ostatecznie wsiadam na rower i jadę. Bo przecież nikt nie zrobi tego za mnie. Nie mam wyjścia. Muszę przetrwać i gdzieś dojechać.</p>
<p style=”text-align: justify;”>My mamy to szczęście, że wiemy, co nas czeka na końcu dzisiejszej drogi. Będzie ciepły pokój, w którym można się ogrzać i wysuszyć. Będą życzliwi ludzie. Jeszcze tylko dwadzieścia kilometrów, dziesięć, pięć… I ta myśl bardzo pomaga. Pozwala przetrwać najgorsze momenty i walczyć.</p>

<p style=”text-align: justify;”>Ale myślę też o tych, którzy nie mają tego komfortu rozpatrywania drogi w kategoriach celu. O tych, którzy mogą tylko iść, zupełnie nie wiedząc dokąd i jak długo jeszcze.</p>
I tym bardziej podziwiam ich, że mimo wszystko się nie poddają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *