DUSZANBE

Duszanbe to miasto bez historii. Zostało stworzone w tak samo nieprzemyślany i nagły sposób jak cała Republika Tadżykistanu. W 1924 roku ktoś wyznaczył po prostu na mapie miejsce, gdzie powinna znajdować się stolica nowego państwa. Wtedy była to kilkutysięczna osada, której znaczenia przydawał jedynie fakt, że przez sam jej środek przebiegał Jedwabny Szlak i od wieków, co poniedziałek przybywały tu na targ, kolorowe karawany z Buchary. Dzisiaj w Duszanbe mieszka prawie 800.000 ludzi, ale nie zmieniło to prowincjonalnego charakteru tego miasta. Z lotu ptaka widać kilka głównych ulic, które przecinają się niemal pod kątem prostym i rozdzielają miasto, a także cały kraj wyznaczając cztery strony świata: północ to droga do Kirgistanu, południe droga do Afganistanu, zachód – Uzbekistanu i wschód – Chiny. Między nimi wije się nieregularna sieć drobnych uliczek i ścieżek, z których większość kończy się ślepymi zaułkami. To widać z góry. A gdy zejdzie się na dół i wniknie w tkankę miasta można odnieść wrażenie, że jego konstrukcja jest jeszcze bardziej dziwaczna. Składa się z pełnego socjalistycznego przepychu i rozmachu centrum, szczelnie opakowanego labiryntem biednych i brzydkich przedmieść, które stanowią większą część powierzchni miasta. Nawet o głównej ulicy – Rudaki, trudno mówić, że tętni życiem. Można tu znaleźć sklepy, kilka restauracji i kafejek, ale wszędzie ma się poczucie, jakby wokół było zbyt wiele architektury w stosunku do ilości ludzi, dla której powstała. Wielkie budynki, wśród potężnych drzew, którymi obsadzona jest czteropasmowa aleja i policjanci kierujący wyimaginowanym ruchem drogowym. Monumentalne gmaszyska byłyby z pewnością przytłaczające, gdyby nie ich kolorystyka. Różowe, niebieskie, zielone – wyglądają jak monstrualnych rozmiarów domki dla lalek, pilnowane przez uzbrojonych strażników. Wszystko to sprawia wrażenie, jakby Duszanbe przygotowywało się na gwałtowny rozwój, który nigdy nie nastąpił. Z pewnością nie można jednak odmówić tutejszym architektom rozmachu i fantazji – przede wszystkim jeśli chodzi o ilość kolumn, fontann i złotych kopuł. Są też równo przystrzyżone trawniki, których nikt nie profanuje piknikowymi kocami, klomby obsadzone różami i monumentalne pomniki, które przypominają o wielkich bohaterach Tadżykistanu. Choć akurat tutaj w ciągu ostatnich dekad zdarzały się dość dynamiczne roszady. Na przykład potężna postać Ismaila Somoniego stoi dziś na tym samym cokole, na którym wcześniej prężył się Stalin. Po nagłym zniknięciu tego drugiego, pewnej bezksiężycowej nocy, włodarze miasta uznali zapewne, że szkoda byłoby marnować potencjał monumentalnej złotej bramy, która po nim pozostała i mogła się teraz przecież stać godnym tłem dla figury nowego-starego ojca założyciela narodu, jakim obwołano średniowiecznego monarchę z dynastii Sasanidów -Ismaila Ibn Ahmada Somoniego.
Zazwyczaj miasta rozwijają się i rozrastają stopniowo. Po jakimś czasie ulice w centrum stają się zbyt wąskie, zabudowa zbyt ciasna – miasto pęcznieje i rozlewa się jak kipiąca zupa. W Duszanbe dzieje się odwrotnie. Jest tu przestrzeń, którą zagospodarowano wybujałą architekturą, ale nie ma ludzi, którzy mogliby ją wypełnić i ożywić. Spacerując po centrum można odnieść wrażenie, że wszyscy mieszkańcy ukryli się za wysokimi płotami i zamkniętymi bramami.
Czy w takim razie Duszanbe jest brzydkim miastem? Nie mogę tego powiedzieć. Jest czyste jak na standardy centralnej Azji. Jest przestronne i zielone, a przy odrobinie szczęścia można tu trafić nawet na ciekawe odłamki wschodniego modernizmu. Ale mimo to zdecydowanie czegoś mu brakuje. Jest zupełnie pozbawione tej tajemniczej aury, która sprawiłaby, że chce się tu wracać. Są miasta, w których można się zakochać od pierwszego wejrzenia i są takie, których nienawidzi się całym sercem. Duszanbe nie należy ani do jednych, ani do drugich. Nie wzbudza właściwie żadnych uczuć. Nie intryguje i nie zachęca, by wejść w kolejny zaułek albo zajrzeć, co kryje się za kolejnym zakrętem. Duszanbe po prostu istnieje i jeśli wyjedziemy stąd za dwa dni, nie będę czuła żadnego niedosytu związanego z tym miejscem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *